wtorek, 9 lipca 2013

Gniew.

Rozrywający powietrze krzyk rozległ się po całej sali. Krzyczała ile sił w płucach. Jakby diabeł ją poganiał. Chociaż nikt nie wiedział, czemu używa tak niekwestionowanego sposobu wyrażania swoich uczuć.
Dziewczyna czuła się rozerwana. Nie wiedziała czego już chce. Czy robi dobrze? A może źle? Dlaczego, dlaczego, dlaczego... wiele pytań i zero odpowiedzi. Krzyczała dalej dając upust swoim uczuciom. Były tak zagmatwane. Popaprane. Gdyby pojawił się jakiś jej przyjaciel nie potrafiłaby zaprzestać temu bezsensownemu działaniu. Może nawet odwróciłaby się od niego. I wyła, krzyczała dalej. Paznokcie wbiła w swoje własne ramiona krzyżując je uprzednio na klatce piersiowej.
Poleciały pierwsze krople krwi. Nie czułą bólu. Tylko rozsadzający wewnętrznie gniew, który za długo trzymała w sobie. Powoli łzy ciekł po jej policzkach. Głos stawał się coraz bardziej zachrypły. Nieludzki. Jednak ciągle tak samo głośny. Łapała tylko co jakiś czas oddech. I krzyczała.. krzyczała.
Dopiero, gdy głos odmówił jej posłuszeństwa zamknęła usta. Spojrzała po pustym pokoju. Rzuciła się. Na ścianę z ogromnym impetem. Zrobiła to tak, jakby życie nie miało żadnego znaczenia. Koniec tłumienia siebie. Uczuć. Chciała tylko rozerwać siebie na strzępy tak jak zrobiły to kumulowane emocje od lat.
Upadła.
Nie miała nawet ochoty wstać. Łzy płynęły ciurkiem.Włosy zasłoniły jej twarz. Dłonie poczęły niespokojnie bić w podłogę. Chciała zginąć. Tak bez powodu. Czuła się wariatką. Tylko nie wiedziała czemu. Ale nie była zdolna do samo-egzekucji. Leżała. Łkała. Samotna jak ostatni kwiat z zagrożonego gatunku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz