środa, 7 sierpnia 2013

Życie na nudę #5

6 lipca uświadomił mi, iż jeden miesiąc wystarczył do dość wyraźnej zmiany w charakterze Lili. I w wyglądzie. Ostatnio wyszedłem do sklepu. Zobaczyłem dość wyuzdanie ubraną dziewczynę. W pierwszej chwili nie wiedziałem kto to może być, jednak zaraz poznałem Lilinette. Nie podszedłem do niej, gdyż ostatnio nie miała ochoty nawet ze mną rozmawiać. Nie odpowiadała na sms'y, wiadomości ani telefony. Najwidoczniej musiała chwilę pobyć sama.
Lekko zdziwił mnie jej strój. Krótka czarna spódniczka, która dokładnie przylegała do ciała. Bluzka w tym samym kolorze co spódnica z jakimś znakiem, miała duży dekolt, a momentami wystawał jej czerwony stanik. Szpilki i biżuteria. Oraz makijaż. Na szczęście z makijażem nie przesadziła, wyglądała jeszcze normalnie.

Minęło kilka dni, gdy zobaczyłem Lili z już ostrym makijażem w towarzystwie ludzi nieziemsko podobnych do siebie oraz dwóch innych dziewczyn. Jedna na oko dwudziestoletnia, góra dwudziestoczteroletnia. Drugą zaś poznałem przypominając sobie o dniu, gdy odbierałem przyjaciółkę z dyskoteki, a ta była upita. Nazywała się Elena, z tego co wymamrotała wtedy Li.

Widywałem ją niejednokrotnie. Spędzała aktywnie czas poza domem. Trudno było się do niej dodzwonić. Raz gdy spotkałem jej rodziców powiedzieli, że martwią się o swoją córkę. Znikała na wiele godzin. Czasem nawet przez parę dni nie było jej w domu.
- Ostatnio przeszukałam jej rzeczy... Nigdy tego nie robiłam, bo jej ufałam. Ale..- matka Lili wstrzymała oddech na dłuższą chwilę. Zastanawiała się jak wydusić z siebie cokolwiek. Najwyraźniej owa rzecz była dla niej bardzo złym symbolem. - W łóżku znalazłam papierosa... A gdy spojrzałam pod nie.. cała paczka przyczepiona umyślnie do spodu, abym w razie czego nie dojrzała... Lili jest sprytna, zawsze taka była.
Westchnęła przeciągle. Było mi źle widząc smutne oczy mojej przyszywanej ciotki. Nie mogłem pomóc.
- Może coś wiesz, Tash?
Ojciec dziewczyny spojrzał na mnie wręcz błagalnym spojrzeniem.
- Nie.. Przepraszam. - zagryzłem lekko wargę. - Nie odzywa się do mnie od miesiąca.
- Naprawdę!? - usłyszałem uniesiony głos pani Scott. - Ale ona mówiła, że wychodzi z Tobą... Bardzo często.
- Słucham...?
Byłem wtedy bardzo zdziwiony. Aż do tej chwili nie przypuszczałem, iż Lilinette może być zdolna do kłamania swoim rodzicom. Zrozumiałbym jeszcze, że kłamie mi, ale.. Nie. Z nią było coś nie tak.

Niedawno udało mi się porozmawiać z Lilinette.
Szedłem parkiem, gdy dostrzegłem ją siedzącą w całkowitej samotności. Pisała coś w dość grubym zeszycie. Podszedłem cicho.
- Cześć..
Uniosła wzrok i na mój widok od razu zamknęła zeszyt oraz schowała go głęboko do torby razem z długopisem. Wtedy nie wiedziałem, że to jej pamiętnik. Teraz trzymam go w ręku. Spisuję trochę rzeczy ze swojej głowy. I z tego co było w tym pamiętniku. Niedługo zamierzam dołączyć opowieść Miriam, gdyż dopiero niedługo się pozna z Lili.
Niechętnie odpowiedziała na moje powitanie.
- Co słychać?
Spojrzała na mnie dość pustym wzrokiem, który zaraz się ożywił. Wyglądała jak szczęśliwe dziecko z dozą mocnego makijażu. Aczkolwiek dziś miała na sobie coś bardziej zakrywającego biust i nogi. Najwidoczniej nie miała dziś planów.
- Wiesz, ostatnio robię dużo fajnych rzeczy! Wychodzę z wieloma ludźmi. Nawet nauczyli mnie tańczyć. Ale dalej uważam, że robię to nijak... - mówiąc to przytakiwała sama sobie głową. Momentami wkładała paznokcie do ust i przygryzała je lekko. - Z tego co pamiętam Elenę poznałeś wtedy przed dyskoteką. - powiedziała to tak, jakby wtedy nie była upita, a ja jej wcale nie okrzyczał kolejnego dnia. - Elena jest urocza. Ma siedemnaście lat. Całkiem dobrze się z nią dogaduję. Na początku myślałam, że jest zimna i nie będę mogła złapać z nią żadnego kontaktu. Ale! teraz rozmawiam z nią jak kiedyś z matką.
Słuchałem jej uważnie nie przerywając długiego monologu. Opowiedziała mi o nocnych wypadach. Ucieczkach z domu i adrenalinie, która temu towarzyszyła. Opisała mi nawet dom Harukich bardzo szczegółowo. Jednak była smutna na myśl, iż nie może odpowiedzieć mi o pokoju i gabinecie Kawasakiego, gdyż nigdy tam nie była. A była połowa sierpnia. Najwięcej opowiadała o Miriam. Uważała ją za nieskończoną piękność. Hebanowe włosy, cudny uśmiech i nieskazitelnie białe zęby. Mleczna cera. Zazdrościła jej.
Spojrzała w pewnym momencie na wyświetlacz komórki.
- Muszę iść. Obiecałam Elenie pomóc w wyborze nowej bielizny. Chociaż nie wiem czemu to jest dla niej tak ważne...
- Mhm, ok. Cześć, odezwij się.
- Pa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz