piątek, 1 listopada 2013

"The 30 Days Writing Challenge" - Day 4: Bones

Słyszysz to narastające napięcie pomiędzy strunami twoich łączy układu nerwowego?
Czy przesuwasz właśnie dłonią po zimnym, sztucznym, martwym stole?
Dlaczego to robisz słysząc jak tłuczesz się sam w sobie.. I mimo ponagleń innych mógłbyś zatrzymać się w sferze własnej nicości.
Dlaczego brniesz dalej?
Jak bagno bezdenne, grzechocze kości. Włókno za włóknem, pęka.. odchodzi. Rozbryzguje się. Kość? Strzela, płynie falą mglistą. Na suszy wiecznych męczarni. Na litości ludzi spowitych w kłamstwo. Otulasz się człowiekiem. Otulasz się nie człowiekiem. Szukasz, poszukujesz. Dławisz się układem nerwowym. Wyrywać powoli zaczynasz to co siedzi najgłębiej w tobie. Rwiesz. Mocno, silniej, bardziej. Jak wariat biegnący przez łany zbóż w pewien złocisty poranek.
Czego oczekujesz?
Miłości, litości, naiwności, nadziei.. Może oczekujesz wiary?
Tylko w co chcesz wierzyć, zabłąkana owco. Brnąc w życie nie nauczyłeś się, że wiara w nieśmiertelność popada w ruinę tak szybko jak każda rzecz martwa. Gnijące, rozłażące się na wszystko co najgorsze - ciało. Odwieczność, zawieczność, wieczność... Nie znam tych słów zbyt dobrze aby wytłumaczyć ci ich potęgę na przykładzie łamiących się kości.
Kość a nieśmiertelność.
Kość a życie.
Łamane a życie.
Cóż to za obłąkane porównania godne najgorszego z najgorszych zidiociałych jednostek?
Nie wiedząc czego oczekuje twe serce od złości świata idziesz do najprostszej z możliwych i utykasz w smole kłamstw. Nigdy nie wychodzisz z tego bajora, bo taka jest rola nędznika ziemi. Kiedy odejdziesz... nie będzie nieśmiertelności.
Dusza odpłynie.
Ciało zawiedzie.
Pamięć rozmaże najlepsze wspomnienie.
Nie oczekuj za wiele.
Sprostać wytłumaczeniu. Do kości przyrównać. Płaczem zaspokoić. Odszukać nienawiść pośród fałszywości uśmiechu.
Daj mi kość. A złamię ją. I łamiąc także twoją odwagę udowodnię ci jak wiele potrafię w mej złości dla nicości.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz